Takiej szybkiej, orzeźwiającej, przyjemnej...
Siedzieć w domu, wyglądać przez okno i patrzeć na ogromne krople, uderzające z impetem o szybę. Trzymać w ręku kubek z gorącą czekoladą i obserwować błyski i pioruny uderzające o ziemię. Z tym, że te błyski i pioruny nie byłyby groźne, nie czyniły żadnych szkód. 15 minut i już... czysto, świeżo i przyjemnie... Taka utopijna burza...
Może chociaż mżawkę?... :)
Zaczęłam zabawę z Corelem:)

5 koment:
ja uwielbiam burzę, ale najstraszniejsza jaką przeżyłam na działce o mało nie sprawiła, że dostałam zawału;)
Świetne zdjęcia : )
świetną masz kamizelke burzowa dziewojo(:
Lola
kamizelka tak się fajnie błyszczy!
Burza, obiektywnie muszę przyznać, przydałaby się... ale nieeee, ja się CHOLERNIE boję burzy! :D
efekty zabawy robią wrażenie:)
Prześlij komentarz